Zapis o ochronie gwar — trochę martwy, trochę nieadekwatny

Nie uprawia się tu żadnych agitacji politycznych, ale ustawa jest aktem politycznym, a ja mam ochotę ją skomentować.
Podczas kongresu kociewskich regionalistów okazało się, że lepiej być w Polsce mniejszością narodową, etniczną lub członkiem społeczności posługującej się językiem regionalnym (Kaszubi), bo wtedy z innego ministerstwa dostaje się pieniądze i wsparcie na rozwój rodzimej kultury, w tym języka i piśmiennictwa.
Gdy się jest społecznością posługującą się „zwykłą” gwarą, jak Kociewiacy, to jest gorzej.

Regionaliści z Kociewia, Kurpiów i Borów Tucholskich narzekają na brak systemowego wsparcia w ochronie ich regionalizmów i gwar. W październiku 2014 roku, podczas spotkania w Maleninie (gm. Tczew), powstała wspólna rezolucja w tej sprawie. Zgłoszonym w niej problemom poświęcono posiedzenie senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu. – Własnymi siłami nie jesteśmy w stanie skutecznie przeciwdziałać zanikowi regionalizmów językowych i gwar oraz chronić naszej kulturowej tradycji – czytamy w dokumencie. Autorzy rezolucji apelują o wzmocnienie ustawowego zapisu o ochronie regionalizmów i gwar. Chcą też, aby każdy uczeń miał możliwość poznania gwary podczas nauki. Aby otrzymać na to wsparcie finansowe, trzeba się jednak najpierw znaleźć w gronie mniejszości objętych ustawą z 2005 r. (dziennikbaltycki.pl)
Jeszcze inaczej jest na Górnym Śląsku, o którym dość często się tu pisze.
Tam bowiem wiele osób jest „zmęczonych” kwalifikowaniem ich mowy jako gwary. Uważają, że to pojęcie nieadekwatne i deprecjonujące.
Ja bym proponował mimo wszystko nie obrażać się na taką kwalifikację, ale jeśli pojawia się poczucie pewnej jałowości, żądać najpierw stosowania aktualnie obowiązującego prawa. Ale o tym może gdzie indziej i kiedy indziej.

Mowa mieszkańców Częstochowy i regionu

Bardzo ładnie opisano właśnie mowę mieszkańców Częstochowy i Częstochowskiego, gdzie krzyżują się: małopolski rdzeń (choć niektórzy polemizują) z wpływami wielkopolskimi, śląskimi, a z pewnej odległości także mazowieckimi.

Oto ładna cytata:

Wieczorem możemy spotkać wypitego (pijanego) sąsiada, który dziś jest nawalony jak automat (również pijany). Zdarzy mu się czasem pierdyknąć (przewrócić się) na schodach (na klatce schodowej). Wypity sąsiad rzadko pamięta, by zdjąć z siebie lunty (ubranie), a jeśli już ciepnie (rzuci) je byle gdzie. Pijanemu człowiekowi różne szmotki (łazęgi) łatwo mogą popruciać (pogrzebać) w kieszeniach i ukraść piterek (portmonetkę). Samo życie!

[wytłuszczenia — moje; źródło]

Dzisiaj budujące informacje z Warszawy i Prus Kurpiowskich, że się tak wyrażę

Po pierwsze gratulacje dla Stowarzyszenia Gwara Warszawska:

 

 

Wybraliśmy Najciekawszą Inicjatywę Społeczną Mazowsza w ramach akcji „Patriotycznie Zakręceni”! Komisja konkursowa miała twardy orzech do zgryzienia. Po kilku naradach i długich dyskusjach statuetka wędruje do Stowarzyszenia Gwara Warszawska!

Poprzednie

Warszawa jest klawa. I pozytywne jest docenienie inicjatywy chroniącej język — niematerialne dziedzictwo kultury.

Źródło:
http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/galeria/najciekawsza-inicjatywa-spoleczna-mazowsza-statuetka,2215316,t,id.html

——————————————————————————————————————-

2. Świetnie, że dzieci w Klonie (woj. warmińsko-mazurskie, pow. szczycieński, gmina Rozogi) śpiewają po kurpiowsku.

To samo w sobie dobre. A jeśli ktoś uważa, że to pomaga na dykcję, a nie wręcz przeciwnie — to zapewne wie, co mówi.

Interesująca jest kwestia, w jaki sposób kultura kurpiowska tam istnieje — czy była również przed 1945 r. Nie rozstrzygnięto chyba jeszcze definitywnie kwestii, czy Kurpie przybyli z „Prus”, czy też je kolonizowali. To tak na marginesie.

Źródło:
http://rozogi.wm.pl/196214,Gwara-zamiast-logopedy.html#axzz2xFgiIdMl

Akcja „Zapomniane Śląskie Słowa”

Seniorzy z Pszowa i okolic przyjemnie i pożytecznie spędzają część swego wolnego czasu.

Można o tym przeczytać w Dzienniku Zachodnim.

Także piszący te słowa, zainteresowany i pozytywnie zaskoczony, że w akcji o niewielkim przecież zasięgu, znajdują się i potwierdzają swą żywotność słowa niezbyt częste, o ograniczonym zasięgu, będące świadkami historii Górnego Śląska i kontaktów językowych między dialektami i językami na terytorium i na pograniczach regionu, został zapytany przez Dziennik Zachodni i się wypowiedział:

Czesak: Śląski to żywy język i dobrze rokuje.

Dzisiaj u umnie święto gwary kujawskiej

Świętuję, bo wspominana już wcześniej Lokalna Grupa Działania „Czarnoziem na Soli” przysłała mi Mały słownik gwary kujawskiej, który opracowała Katarzyna Podczaska (Inowrocław 2013).

Prezentuję fragment, aby można było zapoznać się z koncepcją leksykograficzną tego słownika gwarowego.

Słownik gwary kujawskiej

Dzisiaj Inowrocław żyje artykułem Gazety Pomorskiej o wydaniu przez Lokalną Grupę Działania (LGD) Czarnoziem na Soli „Małego słownika gwary kujawskiej”.

Autorką jest doktor Katarzyna Podczaska.

O cechach gwar kujawskich można przeczytać na przykład tutaj.

Gratuluję i czekam na przesyłkę ;-) .

Prof. Halina Karaś i prof. Jadwiga Wronicz o gwarach dzisiaj

Ciekawy tekst, zwłaszcza w zestawieniu z Internetem.

Bardzo ciekawa jest wypowiedź prof. Jadwigi Wroniczowej o cechach języka mieszkańców Krakowa i szerzej — Małopolski:

  „Stasek bajok, a ty śpik” – te gwarowe słowa padają w jednym z najbardziej znanych polskich dramatów „Weselu” Wyspiańskiego, którego akcja toczy się w Bronowicach, dziś dzielnicy Krakowa. Wypada wyjaśnić, że „bajok” to „ktoś, kto często zmyśla, lubi opowiadać bajki”, a „śpik” – to tyle co „smarkacz”. Jak tłumaczy prof. IJP Jadwiga Wronicz – słowo bajok przetrwało w spotykanym do dziś w Krakowie żartobliwym powiedzeniu: Idze, idze bajoku!. W stolicy Małopolski i na jej obrzeżach można do dziś usłyszeć specyficzne słowa czy zwroty, np. „borówki” – „czarne jagody” czy słynne: „idę na pole”, czyli „wychodzę z domu”.

 

Charakterystyczne dla gwar Małopolski jest przejście głoski ch w k, np.: Widzę tyk staryk ludzi. W zakresie słownictwa możemy przykładowo wymienić karpiel, czyli brukiew; lizoń – pochlebca; zagłoba – kłopot, zmartwienie; przymiotniki: bystry – spadzisty, siwy – niebieski, zuchowaty – odważny; oraz czasowniki: cudować się – dziwić się, despecić czyli psocić, znachodzić – znajdować.

 

Oprócz specyficznego słownictwa mowę krakowian wyróżnia też inna linia intonacyjna wypowiedzi.

I już wiemy, że nazwisko Zagłoby jest nazwiskiem mówiącym.

Reklama w internecie

Uczeni w terenie. Prof. Józef Kąś o wartości gwar

Ciekawa relacja z wartościowej konferencji w Sokółce połączonej z badaniami gwarowymi.

A oto słowa prof. Józefa Kąsia:

- Gwara jest głównym składnikiem kultury ludowej. Kto z was zna jednak audycje, w których promowana byłaby kultura wiejska? – pytał prof. Józef Kąś z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – A czym inspirowali się Chopin i Moniuszko, jak nie tym, co dziś jest wyśmiewane? Czy nasza młodzież śpiewa pieśni regionalne i ludowe? Tymczasem w gwarze jest coś więcej niż tylko funkcja porozumiewania się, to ładunek emocjonalny. Długie lata kazano nam się wstydzić gwary. Ileż szkody narobiono w ten sposób. A gwara jest tym, co integruje środowisko, co integruje region. To jest nasze bogactwo. Jeśli zerwiemy więzy międzypokoleniowe, to odetniemy się od swej historii.

Źródło:
http://isokolka.eu/wiadomosci/3-sokolka/5672-gwara-to-nasze-bogactwo-foto.html