Po śląsku na Wielkanoc

Z życzeniami wielkanocnymi sprawa jest mocno podejrzana. Jeśli ktoś poważnie bierze święte i straszne tajemnice, które chrześcijanie czczą i przeżywają podczas triduum paschalnego, to wysyłanie spoilera, że grób pusty wpośród postu może być pewną niestosownością.
Ale ja dziś, w Wielką Sobotę, ze skrzynki pocztowej wygarnąłem piękny prezent od internetowego Kamrata — Jana Kaintocha i jego Żony Ewy z Pszowa.
Zapraszam do obejrzenia, przeczytania, namysłu i ucieszenia się wraz ze mną.

Kaintoch_Wielkanocnie-001

 

Wiersz znajduje się w książce Ślonskie wiersze wydanej w sierpniu roku 2014.
Kaintoch_Wiersze_okładka-001

Akcja „Zapomniane Śląskie Słowa”

Seniorzy z Pszowa i okolic przyjemnie i pożytecznie spędzają część swego wolnego czasu.

Można o tym przeczytać w Dzienniku Zachodnim.

Także piszący te słowa, zainteresowany i pozytywnie zaskoczony, że w akcji o niewielkim przecież zasięgu, znajdują się i potwierdzają swą żywotność słowa niezbyt częste, o ograniczonym zasięgu, będące świadkami historii Górnego Śląska i kontaktów językowych między dialektami i językami na terytorium i na pograniczach regionu, został zapytany przez Dziennik Zachodni i się wypowiedział:

Czesak: Śląski to żywy język i dobrze rokuje.